Od samego początku od kiedy powstał ten projekt najpiękniejszą jego częścią jest to, że zrzesza on zupełnie różne kobiety w triathlonie. ZŁOTA FALA to wyścig, na którego starcie stoją zmotywowane, pełne siebie i swoich marzeń kobiety. To start, gdzie każda kobieta niesie za sobą swoją historię. Są tam studentki, mamy, a nawet babcie, każda inna, na innym etapie życia. Jednak pomimo tych wszystko różnic i tego, że każda ma inny cel, inne demony z którymi walczy podczas startu to jest w nich jedna wspólna rzecz - PASJA DO ŻYCIA. Poznajcie naszą kolejną ambasadorkę tegorocznej ZŁOTEJ FALI - Justynę Jasoń-Pawłowską.

Dzisiejsza inspirująca historia to historia z życia kobiety, która jak nikt inny pokazuję, że to my jesteśmy kowalami własnego losu. Kobieta, która pokazała, że nie ma czegoś takiego jak stereotypy, że można zmienić swoje życie w każdym wieku i że każdy moment jest dobry na zmiany. 

Jestem kobietą, mamą, żoną i pracownikiem banku. Mam 38 lat i przez większość mojego życia daleko mi było do sportu. Kilkanaście lat temu leżałam przed telewizorem z paczką chipsów i nie dbałam o aktywny tryb życia. Doprowadziłam się do momentu, kiedy ważyłam 117 kg i nie mogłam wejść po schodach na 4 piętro, a po 300 m biegu prawie umierałam.

Przeciętny człowiek w tym momencie zaakceptowałby swój stan bycia, dalej pogrążając się w tym co mu nie służy. Justyna podjęła bardzo odważną decyzję, ale chyba najlepszą w jej życiu. Jakieś 12 lat temu doszła do momentu gdzie powiedziała sobie ”STOP”, to nie było życie, które jej odpowiadało. Na horyzoncie zobaczyła jak jej zdrowie zaczyna szwankować i jak w bardzo szybkim tempie może zaprowadzić siebie i swój organizm w zdrowotne problemy. To był punk zwrotny w jej życiu. To właśnie wtedy zdecydowała, że musi zacząć się ruszać. - To była decyzja, która mnie samą zdziwiła, ponieważ nigdy nie byłam "sportowa", jednak poszłam tą drogą i sport jest ze mną do dzisiaj. Najpierw jeździłam na rolkach, później pływałam i w końcu zaczęłam biegać. 

Swoją przemianę pamięta bardzo dokładnie. Najpierw wyrzuciła z diety wszystkie przetworzone rzeczy, słodycze, chipsy, alkohol, przestała podjadać i waga zaczęła spadać.  Rolki i pływanie nie obciążały stawów, więc mogła to robić na początku swojej przygody ze sportem. Spadki wagi były dość szybkie i bardzo widoczne. To była idealna motywacja dla Justyny. Po około pół roku od podjętej decyzji o zmianie trybu życia zaczęła biegać.

Życie jednak nie było usłane płatkami róż, najtrudniejsze dla Justyny były wybory żywieniowe i organizacja. Całość zajmowała jej dużo czasu, planowanie, gotowanie, robienie pudełek do pracy, robienie przemyślanych zakupów. Nie był to łatwy okres, wymagał dużo wyrzeczeń, ale też klarowała jej cel i drogę którą obrała. W miedzy czasie nauczyła się wiele o sobie i swoim organizmie, przeszła na wegetarianizm. Zobaczyła, że dużo lepiej czuje się kiedy je warzywa, owoce, kasze i orzechy niż kiedy je mięso. Przemiana Justyny była przemianą na całe życie, do dziś Justyna trzyma się zasad zdrowego odżywiania, je 5 posiłków dziennie i wypija 2,5 litra wody. Zdrowy tryb życia jest wciągający, dzisiaj czuję jak ważnym aspektem jest dbanie o siebie i swoja dietę. Zdrowe odżywianie dodaje energii, a złe niestety ją odbiera.

Justyna nie miała zbyt dużo wsparcia, ani motywacji kiedy stawiała swoje pierwsze kroki, zarówno w bieganiu jak i odżywianiu. Szybko zatem zaczęła korzystać z pomocy trenera biegowego. To on też rzucił pierwsze hasło o triathlonie. - Kiedy któregoś dnia mój trener biegania zapytał "a może triathlon?"pomyślałam, że oszalał, ale potem powiedziałam "tak" i zaczęła się największa przygoda mojego życia - mówi. Praca z trenerem motywuje ją do systematycznej pracy, która jest przez nią raportowana i sprawdzana.

Moje cele biegowe, to przede wszystkim... dobra zabawa. :) Jestem totalną amatorką nie gonię za wynikami, raczej idę w stronę pokonania kolejnej granicy dystansu. Zależy mi na tym, żeby w dobrym zdrowiu ukończyć dłuższe wyścigi. Mam za sobą starty w półmaratonie, którego ukończenie wydawało mi się kiedyś niemożliwe. W triathlonie mam za sobą starty na dystansie 1/8 IM, teraz w planie debiut na dystansie 1/4 IM. Właśnie to przekraczanie kolejnych granic jara mnie najbardziej.

Skrytym marzeniem Justyny jest ukończenie pełnego dystansu IRONMANA. To byłoby takie zwieńczenie wszystkich lat treningów. Jest jednak świadoma tego jak wymagający jest start na pełnym dystansie dla organizmu, dlatego nie spieszy się z wyznaczaniem sobie czasu na realizację tego celu. Zresztą kocha drogę do celu, więc wie że to kwestia czasu kiedy w nim wystartuje. Na razie chce powolutku zwiększać dystanse i dlatego też jest właśnie w gronie naszych ambasadorek. - Moje ogromne marzenie, to ukończenie pełnego dystansu Ironmana. W tym roku postawię jednak kolejny krok na mapie realizacji tego marzenia: zadebiutuję na dystansie 1/4 IM - pisze. Przecież nie ma lepszego miejsca niż ZŁOTA FALA na Poznańskiej Malcie. Start bez pralki, w towarzystwie tylko kobiet. Piękny start w każdym tego słowa znaczeniu.

Justyna prowadzi fanpage w social mediach ”TriChange - moja zmiana przez triathlon”, na którym możecie obserwować jej drogę do kolejnych sportowych celów. - Każdego dnia staram się łączyć obowiązki mamy, pracownika i triathlonistki, ale także opowiadając swoją historię chcę motywować inne kobiety do uprawiania sportu. Prowadzę fun page na FB, na którym pokazuję, że sport może zmienić ciało, głowę, życie oraz, że chcieć to móc. Bo triathlon jest dla kobiet.

Justyna jest mamą, żoną pracownikiem banku. - Mam co robić :) - mówi. W tygodniu robi 5 treningów, zazwyczaj próbuje wcisnąć je rano przed pracą, nie zawsze jednak się to udaje i czasami trzeba plan zmienić. Wtedy często zdarza jej się trenować kiedy położy dzieci spać. - Każda zrobiona jednostka treningowa daje mi tak dużą dawkę satysfakcji, że po skończeniu już myślę o kolejnym treningu. Dzisiaj współpracuję z trenerem z i-sport i uwielbiam te treningi. Treningi są zróżnicowane, ciekawe, kontakt z trenerem jest stały. To dla mnie podstawa do tego, aby trenowanie było dla mnie przyjemnością, a nie tylko obowiązkiem.

Justyna waży dzisiaj 25 kilogramów mniej, jest zdrowsza, czuję się lepiej i ma za sobą ponad kilkanaście startów w triathlonie na dystansie 1/8 IM. Jest pełna życia i motywacji by sięgać po więcej. Jest tez cudownym przykładem jak można zmienić swoje życie w jeden dzień. To właśnie tamtego dnia podjęła decyzję o innym życiu i od tamtej pory konsekwentnie właśnie prowadzi je taki jakie chciała. Justyny historia to też cudowna inspiracja jak pasja i radość ze sportu może pozwolić nam odnaleźć sens życia.

Pozwólcie się zainspirować historią Justyny. Każdy dzień jest dobry na zmiany.