Od samego początku od kiedy powstał ten projekt najpiękniejszą jego częścią jest to, że zrzesza on zupełnie różne kobiety w triathlonie. ZŁOTA FALA to wyścig, na którego starcie stoją zmotywowane, pełne siebie i swoich marzeń kobiety. To start, gdzie każda kobieta niesie za sobą swoją historię. Są tam studentki, mamy, a nawet babcie, każda inna, na innym etapie życia. Jednak pomimo tych wszystko różnic i tego, że każda ma inny cel, inne demony z którymi walczy podczas startu to jest w nich jedna wspólna rzecz - PASJA DO ŻYCIA. Poznajcie naszą kolejną ambasadorkę tegorocznej ZŁOTEJ FALI - Annę Kowalczyk.

Anna Kowalczyk, mama i nauczycielka, w sieci rozpoznawana jako ”TRI TICZER”. Ania swoja przygodę z triathlonem zaczęła zupełnie niestandardowo bo od sędziowania. To właśnie tam zaczęła się miłość do triathlonu i chęć by w nim wystartować. Obecnie radzi sobie sama z dwójką chłopaków i czerpie z życia garściami. - Jestem mamą dwójki super chłopaków i pracuję jako nauczyciel. Stąd też nazwa tri_ticzer na instagramie. Uczę głównie maluchy i często dostawałam od nich laurki z podpisem "Dla Ticzer :D”  no i tak zostało - opowiada.

Ani przygoda z triathlonem zaczęła się zupełnie przez przypadek. - Dwa lata temu, byłam trochę na zakręcie życiowym i szukałam gdzieś swojego miejsca i zajęcia żeby oczyścić głowę i wyładować stres. Dostałam propozycję, żeby pojechać do Ustki na kurs. Polski Związek Triathlonu akurat robił nabór na sędziów triathlonu III klasy. Pomyślałam, że co mi szkodzi. Nawet jak nic z tego nie wyjdzie to wyskoczę na weekend z domu. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że tak to wszystko się potoczy to kazałabym mu puknąć się mocno w głowę. A tak na prawdę wszystko wtedy zaczęło się zmieniać, tylko jeszcze o tym nie wiedziałam.

Uprawnienia zrobiła w 2018 roku, mając w głowie, że na tym się skończy. Jednak w maju tego samego roku dostała propozycję, żeby jechać sędziować zawody w Sierakowie. Zaczęło się z przytupem - duża impreza, masa zawodników, cudowna atmosfera. - No i wpadłam... Zazdrościłam strasznie zawodnikom tych emocji na trasie i na mecie. Tam się właśnie poznałam z  blogerem sportowym - RunEatem i trochę to on mnie zaraził tym TriWirusem. Po Sierakowie wpadło mi jeszcze kilka zleceń na sędziowanie i z zawodów na zawody coraz bardziej chciałam zobaczyć jak to jest po drugiej stronie. Po sezonie kupiłam rower szosowy i trenażer i zaczęłam się "męczyć" trochę w domu. Stwierdziłam ze za dwa lata (w 2020) zrobię debiut w Sierakowie no bo tam się to wszystko zaczęło, a poza tym w trakcie zawodów akurat wypadną moje 35 urodziny.

Wspomniany już bloger RunEat, czyli Łukasz Remisiewicz, którego Ania obserwowała na Instagramie, wkrótce pożyczył jej pierwszą książkę o triathlonie, którą miała przeczytać jakby się nudziła. Chwilę później była już zapisana na obóz biegowy na Cyprze, organizowany właśnie przez niego. Pojechała tam zupełnie sama, nikogo nie znając. No i wpadła po uszy. Okazało się, że cała ekipa obozowa jest niesamowicie otwarta i totalnie zakochana w bieganiu i triathlonie. Tam poznała się z dużym gronem triathlonistów, z którymi do dziś utrzymuje kontakt. Po wyjeździe zaczęła intensywnie myśleć, że może warto spróbować tego triathlonu wcześniej i nie odkładać tego aż do 2020 roku. Od słowa do słowa, przy kolejnych koleżeńskich rozmowach Łukasz powiedział, że nie ma co czekać ze startem. - No i zapisałam się na 1/8 w Bydgoszczy i poszło :) - przyznaje.

Od tamtej pory Ania rozpoczęła też treningi pływackie - Zaczęłam trochę pływać, żeby być w stanie w ogóle je ukończyć. Łatwo nie było. Samemu z 2 dzieciaków trochę ciężko jest wygospodarować jakiś czas na trening. Na basen chodziłam wtedy kiedy oni mieli zajęcia, rower robiłam jak szli spać. Bieganie wpadało sporadycznie, jak młodzi byli poza domem. Przy dwójce dzieci, logistyka to klucz do sukcesu. Determinacja i chęć wystartowania w pierwszym triathlonie dodawała energii, zresztą wszyscy nowo poznani sportowcy z obozu nie pozwolili by motywacja spadła. - Cała moja wiedza o startach opierała się na obserwacjach z sędziowania, znajomych startujących wcześniej nie miałam. Moja siostra też sędziuje, ale nie startuje (myślę, że to kwestia czasu) Dopiero jak zaczęłam sędziować to zainteresowałam się głębiej tym tematem, zaczęłam wertować instagrama, grupę triathlonową na facebooku i tym podobne. W 2018 na IM Gdynia poznałam się z Laurą, która także jest obecną ambasadorką Złotej Fali i też jest dla mnie dużą motywacją. No a później jakoś tak wszystko poszło. A od wyjazdu na Cypr temat nabrał rozpędu jak kula śniegowa. Triathlon w bardzo szybkim tempie wypełnił jej całe życie, chłopaki zaczęli sami startować na około-triathlonowych zawodach. Zdobywali medale w swoich pierwszych biegach dla dzieci. Wakacje spędzali na wyjazdach i wszystko zaczęło nabierać sensu. 

- W lipcu udało się! Przekroczyłam swoją pierwszą metę triathlonową. Na moim debiucie chłopcy byli razem ze mną, sami nawet startowali w biegu dla dzieci. Czekali razem z babcią przy wyjściu z wody, na początku roweru słyszałam krzyki "Mama ciśniesz!!!" co było meeega fajne. No i wbiegli razem ze mną na metę :D Niesamowite emocje. Popłakałam się oczywiście i od razu wiedziałam, że chcę to powtórzyć. W zeszłym roku udało się też zaliczyć pierwsze biegowe dyszki a w tym roku w planie jest pierwszy półmaraton.

Dla Ani triathlon stał się sposobem na przetrwanie w trudnych chwilach życiowych. Pasja jaką dał jej sport okazał się czymś wartościowym i wspierającym. Nauczyła się też wiele o sobie i swoim charakterze. Ania jest nauczycielką, więc sezon startowo-sędziowski to są już praktycznie wakacje więc i ja mam wolne i chłopcy, jak mówi. Tutaj też wielkim wsparciem jest dla Ani jej mama, która pomaga się zająć młodzieżą jeśli najdzie taka potrzeba. Ania do dziś cały czas sędziuje. - Uwielbiam być i z jednej i z drugiej strony zawodów. Dzięki triathlonowi poznałam masę fantastycznych ludzi z którymi wspieramy się nawzajem i startujemy w zawodach. Teraz tak na prawdę czuję, że żyję i wcale nie przesadzę, jeśli powiem, że triathlon uratował mnie i moją głowę w trudnym momencie.

Na tę chwilę głównym celem jest ukończenie dystansu 1/4 podczas Super League Triathlon Poznań, podczas tegorocznej edycji ZŁOTEJ FALI, chciałaby również zadebiutować w półmaratonie. Pomimo trudnej obecnie sytuacji na świecie, faktu że większość z nas jest zamknięta w domu i motywacja wielu z Was spadła, Ania walczy do końca. Będzie trenować i to ile się da podczas tego okresu i do tego wszystkich serdecznie zachęca. - Oprócz tych emocji, które towarzyszą zawodom, niezależnie od tego z której strony imprezy się znajduję i endorfinom jakie wydzielają się w trakcie nawet najgorszego treningu, to najważniejsi w tym są ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie. Triathlon to niesamowita społeczność mega pozytywnych osób, które dają ogromnego kopa do działania, szczególnie jak się jest na takim etapie jak ja. Jeśli mi się udało to każdy może stanąć na mecie zawodów triathlonowych - podsumowuje. 

Trzymamy ogromne kciuki za Ani poczynania. Ania jest pod patronatem i-Sportu i to właśnie nasi trenerzy starają się, aby jej forma w tym trudnym czasie była podtrzymana. Was też zachęcamy do aktywności i korzystania ze wsparcie trenerskiego i-Sport.