„Dużo łatwiej być odważnym kiedy dodaje się otuchy innym” – to hasło, które wśród kobiet w triathlonie wydaje się szczególnie aktualne. Przedstawiamy Wam historie ambasadorek Złotej Fali 2019, dla których wspólne przełamywanie strachu, przekraczanie własnych granic i dodawanie otuchy stało się kluczem do realizacji marzeń. Poznajcie Anię i Magdę, kobiecy duet marki BIZUU.

Każda z nas niesie za sobą swoją historię. Każda z nas jest też na innym etapie życia. Każda ma inne cele, ambicje, inną motywację i przekonania. Jednak pomimo różnych wartości, różnych przekonań i zupełnie innych aspiracji każda z nas znalazła w sporcie coś swojego.

Jesteśmy biznesmenkami, matkami, studentkami, korpo-ludźmi zaganianymi w ogromnych firmach lub właścicielkami własnych, małych biznesów. Jest jednak coś co nas wszystkie łączy – słabość do sportu. To on stał się naszą pasją, nasza otchłanią, chwilą dla siebie. Miejscem, gdzie czujemy się ze sobą dobrze, jesteśmy szczere do bólu i przekraczamy granice, które kiedyś wydawały się nie do przestawienia.

Dziewczyny z BIZUU - ambitne, niezależne i pełne pasji.

BIZUU, to kobiecy zespół I siła dwóch sióstr - Zuzi i Blanki, które zaprosiły do swojego team-u kolejne kobiety by wspólnie tworzyć, inspirować i realizować swoje marzenia. Ania i Magda to marketingowy duetu BIZUU. Dwie pasjonatki sportu, które na co dzień współtworzą dział PR i marketingu. Z równie ogromną pasją jak jazda na szosie, czy bieganie organizują na co dzień sesje zdjęciowe i pokazy mody.

Historia Ani z triathlonem zaczęła się trzy lata temu. Odkąd po raz pierwszy pojechała kibicować swojemu chłopakowi na zawody. Już wtedy wiedziała, że w niedalekiej przyszłości zechce wystartować sama. „Cudownie jest przejmować pasje od najbliższej osoby, aby potem wspólnie je realizować” mówi. Ania, jak wiele z nas, musiała zmierzyć się ze sobą i przesunąć swoje granice. Nieszczęsna woda i dyskomfort, jaki przed nią czuła długo powstrzymywał ją od pierwszego startu. Co prawda miała już za sobą dwa maratony i pokaźna ilość kilometrów na rowerze, ale dopiero po jakimś czasie przełamała swój strach, debiutując na dystansie 1/8 IM. Od tamtej pory startuje regularnie. W tym roku razem z Magdą stały się częścią ZŁOTEJ FALI w Poznaniu. Jej przepis na idealny weekend to kilka rowerów na dachu samochodu i kierunek - Szklarska Poręba.

Historia Magdy z triathlonem to dość świeży temat. O triathlonie zaczęła myśleć odkąd poznała Anię. To jej opowieści, emocje i spełnienie pociągnęło za sobą Magdę. Każda kolejna historia, start napędzały ciekawość i chęć żeby spróbować swoich sił w tej dyscyplinie. Jej debiutem był start w sztafecie podczas złotej fali w Poznaniu. Powiększyła grono „Kobiet na wagę złota”, tym samym stając się jedną z nich. Tegoroczny debiut sprawił, że chciała więcej. Nie bała się marzyć i tych marzeń spełniać. Po raz kolejny w tym roku zadebiutowała, tym razem na królewskim dystansie. Swój start w maratonie w Poznaniu może zapisać do listy sportowych sukcesów. Magda, podobnie jak Ania, uwielbia jeździć na rowerze. Jak tylko czas pozwala, zabiera swojego męża i wspólnie oddają się swojej pasji. W ich małym mieszkaniu „mieszka” aż  6 rowerów! Jej celem na przyszły rok to samodzielny start w triathlonie. Zamierza zmierzyć się sama ze sobą, przełamując dyskomfort jaki dotychczas czuła w pływaniu.

Dziewczyny na co dzień wzajemnie się wspierają, motywują i trenują - „bo nie ma nic fajniejszego niż swoją pasją zarażać innych”, mówią. Zrozumienie i współpraca to nie tylko ważne cechy w pracy w zespole, ale i w przyjaźni. Sport daje im radość, spełnienie, a wspólna pasja pomaga przekraczać kolejne granice, które kiedyś wydawały się nie do ruszenia. Wszystkim kobietom, które zastanawiają się czy dołączyć do grona Kobiet startujących w triathlonie zgodnie mówią:

„Każda z nas ma jakiś swój prywatny ‘strach’. Fajnie, jeśli jednocześnie motywuje nas do tego, żeby go w końcu przełamać. Wtedy satysfakcja niezależnie od wyniku na mecie jest gwarantowana!

Tak jak każda niesie za sobą pewną historię, tak samo każda ma swoje granice i horyzonty które sport pomaga jej przesuwać. Dla jednej będzie to wewnętrzny strach, dla innej końcowe cyferki na zegarze. Ale to chyba właśnie w sporcie jest najpiękniejsze, że pomimo różnych aspiracji wszystkie na starcie jesteśmy takie same. Na trasie nie jest ważne kim jesteśmy od poniedziałku do piątku, na trasie liczy się wspólna pasja i oddanie tej potrójnej dyscyplinie.

„DUŻO ŁATWIEJ JEST BYĆ ODWAŻNYM, KIEDY DODAJE SIĘ OTUCHY INNYM” - dlatego łączmy siły, wspierajmy się, a nowe przeżycia nie będą już takie straszne jak w pojedynkę.